RM80
Miko Mission - The World Is You (Special Remix)
 

Głosuj na Dance ListęGłosuj na Goršcš 10Głosuj na Złotš Listę


 Ogłoszenie 

*** Przebój Lata 2018 (głosowanie) ***


Poprzedni temat «» Następny temat
Ogród Żelaznego Motyla
Autor Wiadomość
South 
Prezenterka RM80




Wiek: 49
Dołączyła: 01 Maj 2012

Posty: 1247
Skąd: Tarnów
Wysłany: 2018-06-13, 19:40   Ogród Żelaznego Motyla
Kilka lat temu pisałem tu o drugim krążku zespołu Iron Butterfly. Dziś jednak wracam doń, a jest ku temu szczególna okazja. 14 czerwca mija pół wieku od dnia, w którym album In‑A‑Gadda‑Da‑Vida ukazał się na amerykańskim rynku płytowym.


W rajskim ogrodzie, kochanie./Czyż nie wiesz, że Cię kocham./W rajskim ogrodzie, kochanie./Czyż nie wiesz, że zawsze będę sobą./Och, dlaczego nie pójdziesz ze mną, ująwszy mą dłoń?/Och, dlaczego nie pójdziesz ze mną, by przemierzyć tę krainę?/Proszę, ujmij mą dłoń. Ot, i tyle. To cały tekst wypełniającej drugą stronę płyty kompozycji tytułowej, jednej z najsłynniejszych w dziejach rocka. Słowa te, powtórzone w utworze kilkakrotnie, nie tworzą jakiejś wysublimowanej poezji, ale też nie o nią w tym rockowym dziele szło. Tekst stanowił jedynie uzupełnienie tego, co niosła muzyka w swoim niezwykłym, nowatorskim i progresywnym przekazie.
Pamiętam, że było to gdzieś z początkiem lat siedemdziesiątych. Byłem wtedy dzieciakiem, ale kiedy letnimi popołudniami przemykałem koło tarnowskiego amfiteatru słyszałem nie raz wypełniające przestrzeń dźwięki In‑A‑Gadda‑Da‑Vida. Brzmieniowo był to dla mnie jakiś inny, niesamowity, ale też mocno intrygujący świat.
Czas jednak na szczyptę historii samego zespołu. Album In‑A‑Gadda‑Da‑Vida był drugim w dyskografii zespołu Iron Butterfly, założonego w San Diego w 1966 roku. Debiutancki duży krążek formacji zatytułowany pierwszy raz w dziejach rocka – Heavy wydany został w styczniu 1968 roku. Po jego nagraniu w zespole nastąpiły istotne zmiany personalne, które, jak się wkrótce okazało, przyniosły stosowny efekt. Drugą płytę band zarejestrował w składzie: śpiewający organista Doug Ingle, basista Lee Dorman, perkusista Ron Bushy oraz 17‑letni gitarzysta Erik Brann. Materiał, który znalazł się na In‑A‑Gadda‑Da‑Vida został zarejestrowany w studiach Gold Star w Hollywood oraz Ultrasonic w Nowym Jorku, w pierwszych tygodniach roku 1968.
Z perspektywy lat zdecydowanie mniej istotna pozostaje pierwsza strona albumu. Wypełniające ją utwory utrzymane w duchu epoki flower power, choć ani rozmachem, ani tym bardziej muzyczną wyobraźnią nie mogły równać się z tytułowym, stanowiły jednak zupełnie przyzwoity materiał. Otwierająca płytę kompozycja Most Anything You Want, choćby tylko za sprawą gitarowego solo Erika Branna zasługiwała na uwagę. Miły psychodeliczny kawałek Flowers and Beads dzięki harmoniom wokalnym mógł się również podobać. My Mirage proponował intrygujące akordy i świetny riff. Prosty, bujający Termination zamykała piękna, nieco odrealniona coda, a wieńczący pierwszą stronę Are You Happy? okazywał się bardzo dobrym numerem z rozbuchaną gitarą i nacierającymi organami. No, ale to zawartość drugiej strony stanowiła opus magnum zespołu.
Skąd jednak wziął się tajemniczy tytuł In‑A‑Gadda‑Da‑Vida? Dziennikarz Manish Agarwal (Times, Kerrang!) – autor recenzji płyty Iron Butterfly zamieszczonej w książce 1001 albumów muzycznych sprawę ujął całkiem prosto. Ponoć pewnego dnia pałker Ron Bushy wrócił z pizzerii, w której pracował jako kucharz. Dowiedział się, że jego kumpel Doug Inglę wypił sporą ilość czerwonego wina. Przy spożywaniu jednak nie próżnował i skomponował nową piosenkę. Bushy udał się do niego. Na pytanie co to za nowy numer, Ingle wybełkotał jego tytuł, a Bushy zapisał go fonetycznie: „In‑A‑Gadda‑Da‑Vida”. W rzeczywistości miało to jednak znaczyć „In The Garden Of Eden”.
Początkowo kompozycja była balladą, zespół jednak mocno pracował nad nią podczas trasy koncertowej. Z czasem utwór rozrósł się do imponujących rozmiarów i stał się – według Agarwala – pełen warczących gitar, mistycznych organów i odkrywczych, wzniosłych solówek na perkusji. Kompozycja fascynowała monumentalnym brzmieniem kościelnych organów, intrygowała jakimiś indiańskimi pomrukami, przykuwała uwagę solidnym basem oraz świszczącymi gitarowymi solówkami pełnymi pogłosów i efektów specjalnych.
Utwór stał się hitem na falach rodzącego się wówczas formatu radia FM. Grano go często w wersji albumowej, ale wydano go także na singlu. Singel dotarł do pierwszej trzydziestki zestawienia magazynu Billboard. To był dobry wynik, album jednak odniósł zdecydowanie większy sukces. Uplasował się w pierwszej czwórce zestawienia Billboardu, stając się aż do wydania czwartej płyty zespołu Led Zeppelin najlepiej sprzedawanym krążkiem wytwórni Atlantic. Z czasem In‑A‑Gadda‑Da‑Vida pokrył się czterokrotną platyną, sprzedając się w ilości ponad trzydziestu milionów egzemplarzy. Warto o tym pamiętać, bo był to pierwszy przypadek w dziejach rocka, kiedy tak rozbudowana kompozycja zdobyła aż tak wielką popularność.

Autor: Krzysztof Borowiec
Źródło: Tygodnik TEMI

borowiec1824.jpg
Plik ściągnięto 101 raz(y) 60,84 KB

_________________
Każdy Dzień Daje Szanse Na To By Wieczorem Powiedzieć, To Był Szczęśliwy Dzień ;)
  Wyróżnienia: :: :: :: ::
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | nolimit template created by joli  Creative Commons License