RM80
DEN HARROW - Catch The Fox (Caccia Alla Volpe)
 

Głosuj na Dance ListęGłosuj na Goršcš 10Głosuj na Złotš Listę


 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Historyczna Sesja Zeppów
Autor Wiadomość
South 
Prezenterka RM80




Wiek: 50
Dołączyła: 01 Maj 2012

Posty: 1451
Skąd: Tarnów
Wysłany: 2019-10-06, 11:22   Historyczna Sesja Zeppów
W październiku 1968 roku zespół Led Zeppelin rozpoczął intensywne prace nagraniowe. Ich efektem stał się materiał, który wypełnił jego debiutancki album, będący zarazem jednym z najwybitniejszych w historii rocka.


Do płyty tej powróciłem już w tym roku, dziś więc będzie bez przypominania wypełniających ją utworów. Na początek jednak to i owo, tytułem pewnej faktografii. W 1999 roku miesięcznik Tylko rock opublikował listę 100 płyt, które wstrząsnęły polskim rockiem. „Jedynka” Led Zeppelin uplasowała się na miejscu drugim, a wyprzedzona została przez… drugi album zespołu. W jej krótkiej charakterystyce można było przeczytać: Największy debiut rocka (o co nietrudno, gdy weźmie się pod uwagę, że jest dziełem największej grupy w dziejach), to osiągnięcie tym wartościowsze, że zespół miał za sobą zaledwie dwa i pół tygodnia wspólnego grania. Dodajmy przy tym, że materiał nagrano w jednym tygodniu, w ciągu zaledwie trzydziestu godzin.
Joel McIver w recenzji płyty zamieszczonej w książce 1001 albumów muzycznych napisał: Led Zeppelin na swoim debiutanckim albumie przekroczyli granice muzyki. Rozumieli przerażające riffy pionierów, takich jak Cream, i uaktualnili je, tworząc nową i godną podziwu odmianę rocka. Jednocześnie złożyli hołd swoim inspiracjom folkowym, rockowym i rhythmandbluesowym.
W 1988 roku na łamach magazynu Rolling Stone Steve Pond stwierdził: ta płyta nieodwołalnie zmieniła rock. Trafił w sedno.
Płyta zawierała materiał, który zespół wykonywał na swoich pierwszych koncertach (jako The New Yardbirds) podczas swojej trasy po Skandynawii. To było łatwe, bo mieliśmy już całkiem gotowe numery. Po prostu weszliśmy do studia i zagraliśmy je – opowiadał po latach Jimmy Page. Dodawał przy tym, że utrwalił te utwory w postaci, w jakiej wykonywali je podczas tournée i, co ważne, już wcześniej miał dokładną wizję całości.
Ponoć atmosfera towarzysząca tamtym sesjom nagraniowym była wyjątkowa. Glyn Johns, realizator, stwierdził potem: Nigdy wcześniej nie słyszałem tak żywych aranżacji, podobnie jak nigdy wczesnej nie słyszałem tak świetnie grającego zespołu. To było wręcz nieprawdopodobne.
Zarejestrowany materiał pokazał Page’a jako gitarowego wirtuoza, pokrewnego, jak chcieli niektórzy, Ericowi Claptonowi. Po latach, Carlos Santana (między innymi pod wpływem tego, co znalazło się na „Jedynce”) nazwał Page’a Strawińskim rockowej gitary. Z całą pewnością, nie był to grzecznościowy komplement, zwłaszcza, że pochodził z ust artysty, który o gitarze wie wszystko.
Sesja do „Jedynki” udowodniła, że Page lubił też dźwiękowe eksperymenty. Tak było już od roku 1966, kiedy po raz pierwszy użył smyczka do gry. Ponoć wtedy sam był zaskoczony, jakie dźwięki wydobyły się z jego Gibsona Black Beauty. Tym razem, by uzyskać właściwe brzmienie mocno kombinował również z ustawieniem mikrofonów. Wcześniej większość producentów stawiała mikrofony bezpośrednio przy wzmacniaczach. Page postawił je również dwadzieścia stóp dalej, po czym nagrywał brzmienie pośrednie między dwoma ustawieniami. To była wówczas nowość.
Zarejestrowany materiał okazał się także popisem Roberta Planta, który jawił się jako wokalista o nieprawdopodobnej ekspresji, porównywalnej wtedy jedynie z Janis Joplin. Opowieści o sprawach męsko-damskich wyśpiewywał z wyjątkową dynamiką, a gdy trzeba było ze specyficzną też histerią. Ot, jak choćby w Baby I’m Gonna Leave You, utworze pięknym i dramatycznym, będącym jakby zapowiedzią Stairway To Heaven. Nic przy tym dziwnego, bo sesję traktował wyjątkowo emocjonalnie, o czym tak mówił: Kiedy nagrywałem pierwszy album, po raz pierwszy miałem na uszach słuchawki. Było w tym tyle wagi, tyle siły – było to powalające. I strasznie seksualne. Nagarnia wydane na „Jedynce” pokazały jeszcze jedną potężną „broń” zespołu. Była nią grająca z nieprawdopodobnym impetem sekcja rytmiczna. Tworzyli ją basista John Paul Jones i pałker – John Bonham.
Są tacy, którzy uważają, że debiutancki album Zeppów dał światu rockowe zrzynki z rasowych bluesów. Twierdzę jednak, że choć blues stał się fundamentem całości, to jednak to, co zostało na nim zbudowane i twórczo przetworzone było osiągnięciem absolutnie niezwykłym. Sesja „Jedynki” zaowocowała czymś w rodzaju rockowego tsunami. Czymś, czego nigdy wcześniej nie zarejestrowano, bo nawet dokonania Hendrixa miały inną siłę rażenia.
Na koniec słowa, które znalazły się w finale wspomnianej recenzji Joela McIvera: Wtedy muzycy jeszcze nie do końca znaleźli swój rytm, jednak wzorzec, jaki ustanowili tym wielowarstwowym, dynamicznym albumem, sprawia, że jest on obiektem zasłużonego kultu trwającego od dziesięcioleci.

Autor: Krzysztof Borowiec
Źródło: Tygodnik TEMI

borowiec1940.jpg
Plik ściągnięto 1 raz(y) 74,03 KB

_________________
Każdy Dzień Daje Szanse Na To By Wieczorem Powiedzieć, To Był Szczęśliwy Dzień ;)
  Wyróżnienia: :: :: :: ::
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | nolimit template created by joli  Creative Commons License