RM80
Magic Force - Body & Soul
 

Głosuj na Dance ListęGłosuj na Goršcš 10Głosuj na Złotš Listę


 Ogłoszenie 

*** Przebój Lata 2018 (wasze propozycje) ***


Poprzedni temat «» Następny temat
Black Sabbath - Black Sabbath (1970)
Autor Wiadomość
South 
Prezenterka RM80




Wiek: 49
Dołączyła: 01 Maj 2012

Posty: 1247
Skąd: Tarnów
Wysłany: 2015-02-11, 17:02   Black Sabbath - Black Sabbath (1970)
45 lat temu trzynasty lutego przypadał tak jak w tym roku w piątek. To właśnie tego dnia czterech młodych muzyków, tworzących wówczas mało znany band, wydało swój debiutancki album. Tytuł płyty, podobnie jak nazwa zespołu, brzmiał złowieszczo: Black Sabbath.


Płyta Black Sabbath nagrana została po dwóch latach występów w prowincjonalnych klubach (m.in. w RFN) i była echem wcześniejszych osiągnięć takich zespołów jak Cream i Led Zeppelin (wyraźne wpływy w utworze The Wizard i w brawurowej przeróbce Warning Aynsleya Dunbara).
Materiał na krążek został zarejestrowany zaledwie w dwanaście godzin 17 listopada 1969 roku w londyńskich Regent Sound Studios. Ozzy Osbourne tak o tym mówił: Weszliśmy do studia i z marszu odegraliśmy kawałki, które wykonywaliśmy na żywo, jakby to był nasz kolejny koncert. Tonny Iommi dodawał: Jechaliśmy wtedy na koncerty, bodajże do Niemiec. I zorganizowaliśmy to tak, by zatrzymać się na jeden dzień w Londynie. No i wtedy weszliśmy do studia, rozłożyliśmy sprzęt i nagraliśmy płytę. A już nazajutrz rano ruszyliśmy dalej w drogę. Utwory zostały zapisane na czterośladowym magnetofonie, a koszty zamknęły się sumą 600 funtów.
Trzeba jasno powiedzieć, że członkowie Black Sabbath nie wyróżniali się wybitnymi umiejętnościami technicznymi, ich kompozycje nie odznaczały się też jakimiś wyjątkowym polotem, a mimo to sympatycy ciężkiego rocka przyjęli album z entuzjazmem.
Płytę otwierał monumentalny utwór tytułowy – zaczynający się od szumu deszczu i bicia dzwonu – będący pierwszą wspólnie napisaną kompozycją grupy. Pewnego dnia grałem ten początek na basie – wspominał Geezer Butler. Tony lekko go zmienił, a później rzecz zaczęła się pisać sama. Niektórzy twierdzili, że introdukcja został oparta na pierwszych dźwiękach Marsa ze suity Planety Gustava Holsta. Po raz pierwszy muzycy wykonali ten numer w kwietniu 1969 roku w klubie The Poky Hole w Lichfield. W tamtym czasie, kiedy graliśmy na żywo – kontynuował Butler – wszyscy stali przy barze i pili, nie zwracając na nas w ogóle uwagi. Ale tamtej nocy każdy zamarł i słuchał. Kiedy skończyliśmy, wybuchła euforia, po prostu oszaleli! Nie mogliśmy w to uwierzyć. Ten niezwykły kawałek stał się podstawą do zarzutów o satanistyczne skłonności muzyków, co zresztą zostało skwapliwie wykorzystane przez wytwórnię w promocji krążka. W rzeczywistości jednak rzecz miała się zupełnie inaczej, o czym dobitnie świadczył dramatyczny wers: Please God, help me! Motyw diabła pojawił się jednak ponownie w tekście bodaj najsłynniejszej po latach kompozycji – N.I.B. Graliśmy tylko dwa numery o czarnej magii i były to kawałki, które przed nią ostrzegają. Wiele innych naszych utworów opowiada o kosmicznych marzeniach i gwiezdnych statkach – twierdził stanowczo Butler. Zresztą końcowe słowa w N.I.B. – My Name is Lucifer, please take my hand – można odczytywać jako ironiczne odcięcie się od złowieszczych gier kusego. Mimo to jednak tytuł kawałka, zawierającego jeden z najlepszych riffów Tony’ego Iommi’ego, interpretowano jako Nativity In Black – Narodziny w czerni.
Drugim utworem na płycie była kompozycja The Wizard. Muzycy niestety nie mieli wpływu na ostateczny kształt swoich kawałków i podczas miksu utworu wycięto z niego 18 minutowe solo Iommi’ego.
Przesterowane dźwięki z marshalli stały się na płycie podstawowym środkiem ekspresji, inaczej niż miało to miejsce w dokonaniach Page’a czy Hendrixa, gdzie stanowiły oprawę gitarowego kunsztu. Charakterystyczny gitarowy sound i molowe harmonie wsparto złowieszczym śpiewem Osbourne’a i dzięki temu otrzymano zamierzony nastrój całości: tajemniczy i ponury.
Po kompozycjach Behind The Wall Of Sleep i wspominanej N.I.B. następował kawałek Evil Woman wcześniej wykonywany przez amerykańską formację Crow oraz (pod tytułem Evil Man) przez duet Ike & Tina Turner. Z powodu kłopotów natury prawnej można go było znaleźć tylko na europejskiej wersji płyty. Oprócz tej przeróbki krążek zawierał jeszcze jedną – The Warning z repertuaru grupy Aynslay Dunbar’s Retailation. Całości w wydaniu europejskim dopełniał numer z charakterystycznym wibrującym dźwiękiem drumli Sleeping Village.
Album został w gruncie rzeczy zgnojony we wszystkich pismach w Anglii. „To nie jest muzyka” – pisano. I gdy się okazało, że wiele osób chce słuchać naszych kompozycji, dziennikarze byli zaskoczeni. Nie poznali się na nas. Nie zrozumieli naszej muzyki, tak bardzo odbiegała od tego, do czego byli przyzwyczajeni. Nie było w niej chwytliwych refrenów, nie było nic przebojowego – opowiadał Geezer Butler.
Czas pokazał, że krążek stał się fundamentem dla heavy metalu i większości hardrockowych nurtów w historii.

Autor: Krzysztof Borowiec
Źródło: Tygodnik TEMI

borowiec1506.jpg
Plik ściągnięto 1541 raz(y) 97,98 KB

_________________
Każdy Dzień Daje Szanse Na To By Wieczorem Powiedzieć, To Był Szczęśliwy Dzień ;)
  Wyróżnienia: :: :: :: ::
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | nolimit template created by joli  Creative Commons License