RM80
LENINGRAD COWBOYS - Those Were The Days
 

Głosuj na Dance ListęGłosuj na Goršcš 10Głosuj na Złotš Listę


 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Muzyk, Aktor i Showman
Autor Wiadomość
South 
Prezenterka RM80




Wiek: 49
Dołączyła: 01 Maj 2012

Posty: 1392
Skąd: Tarnów
Wysłany: 2019-02-01, 09:45   Muzyk, Aktor i Showman
30 stycznia Phil Collins kończy 68 lat. Ten zasłużony brytyjski artysta powrócił po kilkuletniej przerwie do aktywnego życia estradowego. W ramach trasy Not Dead Yet Tour 26 czerwca wystąpi na PGE Narodowym w Warszawie.



Osiem lat temu Collins ogłosił oficjalnie, że kończy muzyczną karierę i zamierza zająć się wychowywaniem najmłodszych synów z ostatniego małżeństwa. Na szczęście (dla fanów) potrwało to tylko kilka lat, bo w listopadzie 2015 roku zakomunikował powrót do branży. Wcześniej podpisał umowę z Warner Bros w sprawie reedycji ośmiu poprzednich płyt wzbogaconych o dodatkowe materiały.
Myślałem, że w ciszy pójdę na emeryturę – mówił o swoim powrocie – ale dzięki fanom, mojej rodzinie i wsparciu od niesamowitych artystów odkryłem na nowo pasję do muzyki i występowania. Nadszedł czas, żeby zrobić to jeszcze raz. Jestem bardzo podekscytowany. Mam dobre przeczucie.
Phil Collins urodził się w londyńskiej dzielnicy Cheswick w rodzinie właścicielki małej agencji aktorskiej. Dzięki staraniom matki jeszcze jako chłopiec występował w filmach, między innymi w A Hard Days Night z Beatlesami. Jako czternastolatek otrzymał rolę w musicalu Olivier na scenie jednego z londyńskich teatrów i grał ją z powodzeniem przez dziewięć miesięcy. Przygody z aktorstwem nie odciągnęły go jednak od muzyki. Jako nastolatek bębnił w półamatorskich zespołach rockowych, takich jak: The Change i Cliff Charles Blues Band. Z czasem utworzył własna grupę, która początkowo nosiła nazwę Hickory, ale później została przemianowana na Flaming Youth. W roku 1969 kapela dorobiła się płyty Ark 2 zainspirowanej literaturą science‑fiction.
Collins, zanim znalazł się w Genesis, był zafascynowany graniem Johna Bonhama z Led Zeppelin i Billa Bruforda z Yes. Gdy jednak pod koniec 1970 roku dołączył do grupy, pozostawał już pod wpływem perkusistów jazzowych, takich jak Howard Jones i Billy Cobham, co zresztą uwidoczniło się w nagraniach z tamtego okresu. Trzeba jednak przyznać, że już wtedy Collins był muzykiem uniwersalnym, który mawiał o sobie: czuję się dobrze w każdym nakryciu głowy, czy to będzie kapelusz Johna Bonhama, Keitha Moona, Ringo Starra, czy Buddy’ego Richa.
Po znalezieniu się na pokładzie Genesis Collins nie tylko zaczął komponować, ale również pisać teksty. Po odejściu Petera Gabriela Collins z powodzeniem przejął obowiązki wokalisty i dał się poznać jako gość dysponujący dużą skalą środków ekspresji, a sposobem interpretacji i barwą głosu – ku zadowoleniu fanów – przypominający poprzednika.
Jako solista Collins zadebiutował w 1981 roku płytą Face Value. Zarzucono mu, co prawda, balansowanie na granicy banału, ale trzeba przyznać, że piosenki zamieszczone na tym krążku zostały „przyrządzone” z ogromnym smakiem. Trzy z nich stały się przebojami – I Missed Again, If Leaving Me Is Easy i zwłaszcza In The Air Tonight, która robiła największe wrażenie, prezentując główne cechy stylu Collinsa – od subtelnego, melancholijnego intro do bogatego rozwinięcia z charakterystyczną kanonadą bębnów.
Drugi krążek solowy artysty (który zresztą cały czas pracował z Genesis) ukazał się w 1982 roku i – podobnie jak pierwszy – zawierał sprawdzone pomysły aranżacyjno – brzmieniowe. Największym przebojem stała się przeróbka hitu pochodzącego z repertuaru The Supremes – You Can’t Hurry Love.
Potem były kolejne płyty. No Jacket Required z 1985 roku zawierała zarówno hity nastrojowe (One More Night), jak i kawałki dynamiczne, wywodzące się z muzyki soul (Sussudio). Cztery lata późniejszy krążek…But Seriously potwierdził, że Collins jest mistrzem ballady, a największym powodzeniem cieszyła się piosenka Another Day In Paradise. Tuż przed wydaniem…But Seriously artysta zagrał główną rolę w filmie Buster – komedii opartej na historii Bustera Edwardsa – uczestnika napadu stulecia.
Collins nigdy nie wyglądał na gwiazdę rocka. Dobrze ten fakt ujął przed laty Marek Wiernik: w oczach płci brzydkiej to równy chłopina, sprawiający wrażenie wiecznie skacowanego, eleganckim damom natomiast wcale nie przeszkadza jego nieogolona twarz, przydługie spodnie, obszerne marynarki i zapięte pod samą szyją koszule. Uzupełniając to stwierdzenie, należy dodać, że w jednym z plebiscytów z końca lat osiemdziesiątych Collins został uznany za męskie uosobienie seksu (sic!).
To było jednak dawno. Dziś natomiast ze 150 milionami płyt na koncie uchodzi za jednego z najlepiej sprzedających się artystów w świecie. Zdobytymi nagrodami i wyróżnieniami mógłby obdzielić z tuzin uznanych artystów. Złote Globy, Oscar i statuetki Grammy świadczą o tym niezbicie.

Autor: Krzysztof Borowiec
Źródło: Tygodnik TEMI

borowiec1905.jpg
Plik ściągnięto 4 raz(y) 95,91 KB

_________________
Każdy Dzień Daje Szanse Na To By Wieczorem Powiedzieć, To Był Szczęśliwy Dzień ;)
  Wyróżnienia: :: :: :: ::
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | nolimit template created by joli  Creative Commons License