RM80
AA RM80 - PowerPlay
 

Głosuj na Dance ListęGłosuj na Goršcš 10Głosuj na Złotš Listę


 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Sir Stewart i Jego Rewia
Autor Wiadomość
South 
Prezenterka RM80




Wiek: 50
Dołączyła: 01 Maj 2012

Posty: 1458
Skąd: Tarnów

Wysłany: 2019-07-03, 17:41   Sir Stewart i Jego Rewia
Czerwcowy show Roda Stewarta w krakowskiej Tauron Arenie był właściwie inny od rockowych koncertów, jakie w ostatnich latach dane mi było zobaczyć. Inny, nie znaczy jednak słabszy. Wręcz przeciwnie.


Byłem smarkaczem, gdy na moje życzenie nadruk na płótnie z podobizną Roda Stewarta Mama naszyła mi na koszulce. Od tamtych czasów minęło cztery i pół dekady, a ja dopiero teraz wybrałem się na koncert artysty.
Przed występem sprawdziłem setlisty z Bolton, Wolverhampton, Ipswich i Monachium. Różniły się między sobą kilkoma piosenkami oraz ich liczbą. W Tauron Arenie (jak się na końcu okazało) 74-letni Stewart zaserwował 25 utworów, czym wykonał swój plan maksimum. Od artysty od dawna nikt nie oczekuje stricte rockowych występów. Jego odległe czasy z The Faces minęły i dziś to chyba nikogo już nie martwi. Stewart przyzwyczaił fanów na całym świecie, że w klimatach sceny rewiowej czuje się najlepiej. Dlatego też w Krakowie nie mogło być inaczej.
Rod zaczął swój show punktualnie od Infatuation. Sceniczna machina z pełnym poweru brzmieniem, mocnymi bębnami, dęciakami i tańczącymi dziewczynami ruszyła z impetem. Ten energetyczny klimat z eleganckim wykopem został utrzymany w coverze Having a Party Sama Cooke’a i hiciorze Young Turks. A propos Cooke’a, w końcowej części zabrzmiała jeszcze jedna kompozycja z jego repertuaru, zarejestrowana przez Roda w latach 70. – rozbujana Twistin The Night Away. Rewia, co oczywiste, ma swoją dramaturgię, dotyczy ona nie tylko układów tanecznych prezentowanych na scenie oraz kolejnych strojów gwiazdy i jego zespołu, ale przede wszystkim zmian tempa i klimatu serwowanej muzyki. Zatem po energetycznym wstępie znalazły się: przebój Bonnie Tyler - It’s a Heartache z apetycznymi skrzypaczkami i nastrojowy Tonight’s The Night z pięknie brzmiącym saksofonem. Jakkolwiek nie odczułem jakiegoś szczególnego uniesienia przy piosence Bonnie, to już z Have You Ever Seen the Rain? Creedence Clearwater Revival ucieszyłem się bardzo (wraz z rozśpiewaną widownią), podobnie zresztą jak z People Get Ready The Impressions.
Trzeba przyznać, że tego wieczoru każdy ze starszych fanów mógł znaleźć dla siebie pokaźną porcję takiej muzyki, która pozwoliłaby mu się poczuć młodym. Artysta do takiego samopoczucia zachęcał w Forever Young, a stepujące w środkowym fragmencie hitu dziewczyny zdawały się tę młodość wokół rozsiewać. Tego wieczoru wszystko się zmieniało zgodnie z zasadami rewiowego widowiska. Stąd też na scenie nie tylko Stewart, ale i towarzyszące mu kobiety co rusz w nowych strojach, z różnymi rekwizytami, ot, jak choćby z parasolkami w Have You Ever Seen the Rain? Było albo szałowo-dyskotekowo, albo z feelingiem i wytwornie - wieczorowo. Było miejsce na popis harfistki (The First Cut Is The Deepest), na wyciszone akustyczne klimaty Stewarta z triem, na piękne gitarowe numery (Going Home - temat Marka Knopflera z filmu Local Hero), a także brzmienia iście bigbandowe.
Przy tym wszystkim na ekranach pojawiały się stosowne projekcje, jak zdjęcia z II wojny światowej przy The Killing Of Georgie czy filmiki z udziałem ulubionej drużyny piłkarskiej Stewarta (Celtic Glasgow) przy You’re in My Heart. Były śpiewające duety (It Takes Two), szalejące na scenie w dyskotekowych rytmach dziewczyny (She Works Hard For The Money), były też efektowne bębnowe pojedynki. To był barwny show w amerykańskim stylu, z kapitalnym zespołem muzyczno-tanecznym, wystrzałowymi blondynkami w chórkach (jak zawsze) i moją ulubienicą nie-blondynką J’Anną Jacoby (skrzypce, gitara, mandolina). Co ważne dla mnie, zabrzmiały te utwory, które Rod nie zawsze wykonuje podczas tegorocznej trasy (wspomniane People Get Ready oraz Have You Ever Seen The Rain).
Było z powerem i biglem, gdy należało, ale też wzruszająco, gdy dramaturgia tego wymagała. Wśród zaserwowanych utworów znalazły się, co oczywiste, hiciory w postaci energetycznych, a nie wspomnianych jeszcze Da Ya Think I’m Sexy?, Tonight I’m Yours czy Baby Jane (w finale). Zabrzmiały, bo nie mogło ich zabraknąć, chwytające za serce legendarne kilery, czyli Sailing oraz I Don’t Want To Talk About It, a także wzruszający I’d Rather Go Blind. Rod pokazał, że oprócz charakterystycznej chrypki ciągle ma moc w swoim gardle, a udowodnił to zwłaszcza w Have I Told You Lately.
W finale, ku uciesze wszystkich, wielkie kolorowe balony wysypały się na widownię. To skrzące się widowisko, jakby żywcem przeniesione z Las Vegas, zostało zaserwowane tak, by wiekowym fanom artysty było i miło, i przyjemnie, a to przecież, co by nie mówić, estradowa sztuka przez duże „S”.

Autor: Krzysztof Borowiec
Źródło: Tygodnik TEMI

borowiec1927.jpg
Plik ściągnięto 159 raz(y) 41,48 KB

_________________
Każdy Dzień Daje Szanse Na To By Wieczorem Powiedzieć, To Był Szczęśliwy Dzień ;)
  Wyróżnienia: :: :: :: ::
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | nolimit template created by joli  Creative Commons License